Resultado encontrado

DNI LEPSZE NIŻ TEN

Waima
Enviar Pesquisar

Yeah, yeah
Oh, aa-aa-aa-aa
Oohh-oohh-oohh
Ahh-ahh-ah
Pow!
Yeah
Wow, wow
Wow, wow
Yeah, yeah, haaa

W kubku mieszamy emocje
Później wlewam je w tekst, ze mną już tak jest
Chodź tu, spraw by weszło mocniej
Spij ze mnie stres, połóż mu kres
Czy rozumiesz mnie choć trochę?
Kiedy znów nade mną chmury przysłaniają mi sens
Rozwiejemy je na dobre
W dni lepsze niż ten, lepsze niż ten
Dawaj mi wszystko co masz, albo zabieraj się stąd
Może gdzieś wśród gwiazd, jest kompatybilny ktoś
A może się wciąż mijamy? A może to czas na zmiany?
Jak w lato dotyk trawy, ukoi Cię mój głos

Yeah, głód wielki jak wilk, tłum wyje, jakby widział księżyc
Cały czas mało mi, prowadzę wyścig bez uprzęży
Kupmy parę dni, bo nie potrafię ich oszczędzić
W tym miesiącu sprzedałem wszystkie weekendy
Biorę za to w kurwę pieniędzy i co?
Trudnych wyborów multum
Ogrom zburzonych struktur, to cena za sauce
Siedziałem w Mińsku na murku
Skumałem to ludku, że w środku mnie siedzi ten gość
Dzisiaj przeglądamy lookbook
Moja kompozycja to coś, czego możesz nie skumać
Pod sceną czeka na mnie 10k typa
Więc powiedz, jak ja mam się, kurwa, nie wczuwać?
Albo mnie zrobi to legendą, albo mnie zabije
Nieważne ile mnie będzie to kosztować, nieważne ile linijek
Więc jeśli chcesz być tego częścią — oddaj temu serce
Ja pożyczę je i oddam Ci jeszcze więcej

W kubku mieszamy emocje
Później wlewam je w tekst, ze mną już tak jest
Chodź tu, spraw by weszło mocniej
Spij ze mnie stres, połóż mu kres
Czy rozumiesz mnie choć trochę?
Kiedy znów nade mną chmury przysłaniają mi sens
Rozwiejemy je na dobre
W dni lepsze niż ten, lepsze niż ten
Dawaj mi wszystko co masz, albo zabieraj się stąd
Może gdzieś wśród gwiazd, jest kompatybilny ktoś
A może się wciąż mijamy? A może to czas na zmiany?
Jak w lato dotyk trawy, ukoi Cię mój głos

Prawie minąłem się z powołaniem, goniąc za momentem
Dopaminę tym uzupełniałem — jebać sztuczne szczęście
Im więcej słów na kartce, tym mniej już wkurwia hejter
Więc takie zwrotki jak te, chyba muszę pisać częściej
Zrozumiałem to dopiero, jak poleciałem na drugi ziemi koniec
Ale chyba całe życie moje ma pojebane tempo, jak w sajgonie
Trochę poeta, trochę pojeb, trochę FL-a, trochę w Abletonie
Nieważne, co wymyślicie sobie, jebie serio, co myślicie sobie
Rolls Royce, Lambo, Bentley, Aston
Każdy z nich wygląda tak jak moje przyszłe auto
Yeah, na to jak opisać, to co czuję czasem, mordo, mi brakuje słów (Serio)
Może to dlatego znów

W kubku mieszamy emocje
Później wlewam je w tekst, ze mną już tak jest
Chodź tu, spraw by weszło mocniej
Spij ze mnie stres, połóż mu kres
Czy rozumiesz mnie choć trochę?
Kiedy znów nade mną chmury przysłaniają mi sens
Rozwiejemy je na dobre
W dni lepsze niż ten, lepsze niż ten
Dawaj mi wszystko co masz, albo zabieraj się stąd
Może gdzieś wśród gwiazd, jest kompatybilny ktoś
A może się wciąż mijamy? A może to czas na zmiany?
Jak w lato dotyk trawy, ukoi Cię mój głos

Lala schowaj dupę, jak chcesz mi zaimponować
Lepiej pokaż, jak umiesz, że jesteś unikatowa
Mam tak pełny portfel, a tak pełny obaw
Że nie uda Ci się do tego przekonać mnie
Gdzieś nad brzegiem oceanu w Abu Dhabi
Siedzę z ziomem, z którym kiedyś wspólnie zaczynałem marzyć
Mówi tylko jedno zdanie: "tak miało być"
Ja wiem to doskonale, bo ten gość się nigdy nie bał śnić

Observação

Resultado automático

Esta letra foi encontrada automaticamente e pode precisar de revisão.

Quando ela for adicionada ao catálogo principal do EMXStudio, poderá receber tradução, correção, categoria, artista vinculado e informações completas.