Chciałbym wiedzieć czy wierzysz w nas
Chciałbym nie mieć już tych wad
Mówisz mi że brak mi odwagi
Coś w tym jest nie potrafiłem się zabić
Mówisz mi że brak we mnie wstydu
Cóż tak to jest ja mam serce z granitu
Mam zniszczone ręce jakby zjebał je chirurg
Ale mam szczęście bo żyje ta
Pieprzony czas nie jest moim przyjacielem
Boję się że mam go już niewiele
I nigdy nie mówiłem nikomu o tym strachu
Ale muszę być szczery wobec was wobec rapu
Pękło mi na pół serce beznadzieja
Dobrze że wróciłaś po to żeby je posklejać
Starzy kumple mówią siema nie jest super
Chyba boją się mi pomóc chuj wam w dupę
I wciąż jestem sam wciąż wódka to kumpel
I wciąż tekstem wam uświadamiam że chuj jest
Weź ziom w ręce złap to życie już dzisiaj
Bo jutro może być za późno cisza
I wciąż jestem sam wciąż wódka to kumpel
I wciąż tekstem wam uświadamiam że chuj jest
Weź ziom w ręce złap to życie już dzisiaj
Bo jutro może być za późno cisza
To chyba głupota gdy mówię że nic nie mam
Bo setki ludzi wiedzą o moich problemach
A jak pisałem 'tylko się znamy' z żalem
To byłem sam jak palec bo tego chciałem
I odrzucałem ta pomoc przepraszam
Wiem że nie mieliście cech Judasza
Ale pech przytłaczał mnie dziś jest okej
Albo tylko tak mówię chuj to nieistotne
Nagrałem płytę i nie martwię się o to
Nagrałem płytę sprawdź chyba jest spoko
Mówią 'jesteś idiotą sam wchodziłeś do trumny'
Ale szedłem przez piekło sam i jestem dumny
Że stoję twardo jak nigdy na nogach
Bez pomocy ludzi przyjaciół bez boga
Jeśli przetrwałem to to mogę przetrwać wszystko
Więc nie obchodzi mnie to czy ty lubisz mój hiphop
I znowu jestem smutny wielka szkoda
Wielu ludziom to się chyba nie spodoba
Dość już tego twarz od grzechów mnie parzy
Nie mam sztucznego uśmiechu na twarzy
I nie chcę już marzyć już się nie martwię
Czekam co się wydarzy bo tak jest łatwiej
Straciłem tyle że nie umiem się już cieszyć
I wciąż tą frustracją napierdalam w zeszyt
A oni myślą że gówno wiem o świecie
Bo mam 20lat i jestem dzieckiem przecież
Straciłem tyle że przestałem czuć cokolwiek
Blizny na ciele mówią że nie jestem w formie
I świat mnie dorwie prędzej niż innych
Bo kiedy bliscy mieli problem to zawsze byłem winny
Teraz mi to zwisa
Muszę przestać pić albo przestać pisać
I wciąż jestem sam wciąż wódka to kumpel
I wciąż tekstem wam uświadamiam że chuj jest
Weź ziom w ręce złap to życie już dzisiaj
Bo jutro może być za późno cisza
I wciąż jestem sam wciąż wódka to kumpel
I wciąż tekstem wam uświadamiam że chuj jest
Weź ziom w ręce złap to życie już dzisiaj
Bo jutro może być za późno cisza
Oni nie wiedzą nic Tato nic
A mógłbym zginąć żebyś tylko Ty mógł żyć
Serce przestało bić mi razem z Twoim chyba
Gubię się krzywdzę ludzi i przegrywam
A co jeśli to ona jest tą na którą czekam
To wszystko o nas to temat rzeka
Jeśli to z nią chcę przeżywać trudne chwile
Bo będą takie w tym na pewno się nie mylę
I jeśli to z nią chcę o bzdury się kłócić
Pieprzyć to kurwa musisz tu wrócić
Chyba mam problem mam kłopoty
Mam w sobie lód i ogień i to naraz i mam dosyć
Jestem bogiem i nikim jednocześnie
A tobie mogę spojrzeć w oczy tylko we śnie
Kocham życie i chyba kocham cierpieć
Jestem na szczycie gdy na dnie może być pięknie
Tradução automática
Este recurso será adicionado em breve.
Em breve, o EMXStudio poderá gerar uma tradução automática desta letra usando uma API ou pacote de tradução.
A tradução aparecerá aqui de forma organizada, mantendo o mesmo estilo das letras revisadas.
Resultado automático
Esta letra foi encontrada automaticamente e pode precisar de revisão.
Quando ela for adicionada ao catálogo principal do EMXStudio, poderá receber tradução, correção, categoria, artista vinculado e informações completas.